Jeszcze jakiś czas temu róż był dla mnie kosmetykiem, który nakładałam właściwie z przyzwyczajenia. Trochę na policzki, szybkie roztarcie pędzlem i gotowe. Jesienią 2026 zdecydowanie przestał jednak być tylko dodatkiem do makijażu. Teraz to właśnie róż ma grać pierwsze skrzypce.
Trend dostał nawet swoją nazwę – Cheeky Flush. Chodzi o mocniej zaznaczone, świeże policzki, które wyglądają trochę tak, jak po spacerze w chłodny dzień albo… po przypadkowym spotkaniu osoby, przy której momentalnie robi nam się gorąco.
Najbardziej podobają mi się w tym trendzie dwie rzeczy. Po pierwsze – można bardzo łatwo dopasować go do własnego stylu. Po drugie – nie wymaga perfekcyjnego makijażu. Wręcz przeciwnie. Rumieniec ma wyglądać trochę spontanicznie i naturalnie.
Tej jesieni królują przede wszystkim kolory berry, dusty rose, brzoskwinia, terracotta i głębokie czerwienie. Ja zaczęłam testować ten trend z mineralnymi różami Earthnicity i szybko okazało się, że kilka ich odcieni wpisuje się w niego praktycznie idealnie.
Cheeky Flush – na czym polega najmodniejszy makijaż policzków 2026?
W klasycznym makijażu róż zazwyczaj nakładałam dość oszczędnie na środkową część policzków. Przy Cheeky Flush robię to trochę inaczej.
Kolor zaczynam nakładać na kości policzkowe, a następnie delikatnie wyciągam go wyżej i w stronę skroni. Dzięki temu rumieniec staje się bardziej widoczny, ale jednocześnie może optycznie unosić całą twarz.
W trendach na 2026 szczególnie mocno pojawiają się różane, brzoskwiniowe, malinowe i terakotowe policzki. Podobny kierunek można było zobaczyć także na wybiegach jesień–zima 2026, gdzie pojawiały się bardziej wyraziste odcienie cranberry i czerwieni.
I chyba właśnie dlatego ten trend tak bardzo mi się podoba. Nie ma jednego obowiązkowego koloru. Możesz zrobić delikatny brzoskwiniowy makijaż na dzień albo wieczorem nałożyć dużo mocniejszy malinowy róż.
Berry blush – malinowy róż na jesień 2026
Glamour Earthnicity – mój wybór do mocniejszego Cheeky Flush
Jesienią automatycznie mam większą ochotę na ciemniejsze kolory. O ile latem zwykle wybieram coś lekkiego i brzoskwiniowego, to kiedy pojawiają się swetry, płaszcze i pierwsze chłodne poranki, zdecydowanie częściej sięgam po odcienie malinowe.
Dlatego do trendu berry blush najbardziej pasuje mi mineralny róż Earthnicity w odcieniu Glamour.
Glamour to ciemnomalinowy odcień z delikatnymi drobinkami. Jest zdecydowanie bardziej wyrazisty niż typowe jasnoróżowe róże i właśnie dlatego trzeba nakładać go stopniowo.
Przy pierwszym użyciu naprawdę wystarczy odrobina produktu.
Ja wysypuję minimalną ilość różu, nabieram go pędzlem, strzepuję nadmiar i dopiero wtedy dotykam policzka. Jeśli kolor jest za delikatny, dokładam kolejną cienką warstwę.
W trendzie Cheeky Flush można sobie pozwolić na większą intensywność niż zwykle. Glamour wygląda szczególnie ciekawie, kiedy kolor zaczyna się mniej więcej na wysokości zewnętrznej części oka i jest wyciągnięty aż w stronę skroni.
Efekt jest trochę romantyczny, trochę jesienny i zdecydowanie bardziej zauważalny niż klasyczny makijaż nude.
Terracotta i brzoskwinia – ciepłe policzki na chłodne dni
Sweet Pink – gdy nie mam ochoty na mocny róż
Nie zawsze chcę wyglądać tak, jakbym właśnie wróciła z jesiennego spaceru przy pięciu stopniach. Czasami wolę coś cieplejszego i dużo bardziej codziennego.
Wtedy zdecydowanie bardziej odpowiada mi róż mineralny Earthnicity Sweet Pink.
Mimo nazwy nie jest to typowy cukierkowy róż. Sweet Pink ma ciepły, brzoskwiniowo-ceglasty kolor, czyli właściwie dokładnie takie tony, jakie pojawiają się obecnie w trendach peach blush i terracotta blush.
Moim zdaniem najlepiej wygląda w makijażu, w którym reszta twarzy pozostaje stosunkowo spokojna.
Lekka cera, wyczesane brwi, tusz do rzęs, odrobina różu i balsam lub błyszczyk na ustach. Tyle naprawdę wystarczy.
To również fajny sposób na wprowadzenie jesiennych kolorów, jeśli nie przepadasz za burgundowymi ustami czy ciemnym makijażem oczu.
Ceglasty róż zamiast bronzera?
Sorbet Earthnicity i bardziej „toasty” wersja Cheeky Flush
Kolejnym odcieniem, który bardzo dobrze pasuje do jesieni, jest Earthnicity Sorbet.
To ceglasty róż o matowym wykończeniu. Spośród trzech kolorów, o których tutaj piszę, wydaje mi się najbardziej jesienny.
Ma w sobie coś pomiędzy różem a ciepłym produktem modelującym policzki, dlatego można nim uzyskać zupełnie inny efekt niż klasycznym różem.
Przy takim kolorze lubię nakładać produkt trochę szerzej – od kości policzkowej w stronę skroni. Nie próbuję robić ostrej linii jak przy konturowaniu. Wszystko powinno być miękkie i dobrze rozblendowane.
Sorbet szczególnie dobrze widzę przy makijażach utrzymanych w kolorach karmelu, brązu, złota i ciepłego beżu.
Jak nakładać róż w trendzie Cheeky Flush?
Zaczynam od naprawdę małej ilości
Mineralne róże Earthnicity są mocno napigmentowane, dlatego metoda „więcej od razu” zdecydowanie się u mnie nie sprawdza.
Zaczynam od małej ilości, rozcieram ją na policzku i dopiero później dokładam następną warstwę.
Dzięki temu mogę zatrzymać się zarówno na bardzo naturalnym rumieńcu, jak i zbudować bardziej intensywny efekt.
Róż nakładam wyżej niż kilka lat temu
To chyba największa różnica pomiędzy moim dawnym makijażem a tym, jak używam różu teraz.
Nie robię już dwóch różowych „kółeczek” dokładnie na środku policzków.
Kolor nakładam trochę wyżej, na kość policzkową, i rozcieram go w kierunku skroni. Czasami delikatnie przeciągam resztkę produktu również przez skroń.
Przy mocniejszym Cheeky Flush odrobinę różu można nanieść także na grzbiet nosa. Trzeba jednak uważać z ilością, bo granica między świeżym rumieńcem a efektem poparzenia słońcem potrafi być naprawdę cienka.
Jaka baza najlepiej pasuje do mocniejszego różu?
Kiedy policzki są głównym elementem makijażu, nie lubię przesadnie ciężkiej bazy.
Zdecydowanie bardziej pasuje mi efekt, w którym nadal widać naturalną strukturę skóry.
Do takiego makijażu można wykorzystać podkład mineralny Earthnicity, nakładając cienką warstwę i dokładając produkt jedynie tam, gdzie potrzebne jest większe krycie.
Dzięki temu róż nie wygląda jak kolejna warstwa kosmetyku na bardzo mocno przykrytej twarzy.
Jesienią 2026 coraz częściej widzę właśnie takie połączenie – dopracowane policzki, ale dużo bardziej miękka i naturalna reszta makijażu.
A może trochę glow?
Silk Glow na szczyty kości policzkowych
Przy Glamour albo Sweet Pink czasami dokładam jeszcze odrobinę mineralnego pudru rozświetlającego Earthnicity Silk Glow.
Ale naprawdę niewiele.
Nakładam go przede wszystkim na najwyższy punkt kości policzkowej, trochę powyżej różu. Nie chcę przykrywać koloru ani robić mocnej błyszczącej kreski.
Zależy mi bardziej na delikatnym odbiciu światła.
Przy matowym Sorbet ten kontrast wygląda szczególnie ciekawie – ciepły, ceglasty policzek plus subtelny glow.
Jaki kolor różu wybrać jesienią 2026?
Gdybym miała dopasować trzy odcienie Earthnicity do trzech różnych wersji tego trendu, zrobiłabym to bardzo prosto.
Glamour wybrałabym do modnego berry blush – mocniejszego, malinowego i trochę bardziej wieczorowego.
Sweet Pink pasuje mi do peach blush i terracotta blush – jest ciepły, świeży i łatwy do wykorzystania w codziennym makijażu.
Sorbet to moja propozycja dla osób, które lubią bardziej ceglane i jesienne policzki oraz matowe wykończenie.
I właśnie to jest według mnie najlepsze w trendzie Cheeky Flush. Nie trzeba odtwarzać jednego konkretnego makijażu z Instagrama czy Pinteresta.
Chodzi raczej o to, żeby róż w końcu przestał być kosmetykiem, który nakładamy automatycznie na sam koniec.
Jesienią 2026 może być najważniejszym elementem całego looku.
Ja jestem zdecydowanie za – szczególnie że czasami naprawdę wystarczy trochę więcej koloru na policzkach, tusz do rzęs i błyszczyk, żeby cały makijaż wyglądał świeżo i ciekawie.
A jeśli do tej pory róż był kosmetykiem, o którym najczęściej zapominałaś, tej jesieni zdecydowanie warto dać mu jeszcze jedną szansę.



